Na kolanach Aleksjeja umierał Topolew. W piersi coś mu chrypiało i rzęziło, z trudem łapał oddech. Kuźma Kuźmicz starał się przezwyciężyć ból fizyczny.
— Dobrze, że zdążyłeś na czas Alosza — mówił powoli z wysiłkiem. — Muszę ci przekazać... swojego rodzaju testament. Wszystko, kochany, jest drogie, co się przeżyło.
« 700 >
Myślę teraz, że za mało zrobiłem... Tobie przekazuję jakby w sztafecie. Nieukończone prace. Bibliotekę... jest w Moskwie. Błędy. Przemyśl je i nie powtarzaj. Ile ich było w ciągu sześćdziesięciu lat, mój Boże! Swój honor inżyniera... Grubskiemu, jeśli go ujrzysz, powiedz. Wspomniał ciebie, powiedz, stary przed śmiercią i żałował. W mojej kieszeni, Alosza jest tabakierka, weź na pamiątkę. I w mieszkaniu, w No wińsku, wszystko twoje, co ci się spodoba.
Stary inżynier umilkł, potem poprosił, aby go uniesiono, i jęknął. Jakby opamiętując się, z pośpiechem zaczął znów mówić: f