Muza Filipowna zobaczywszy go nie omieszkała podzielić się z nim radosną nowiną: znalazła się wreszcie jej Na-toczka. Jest w Czelabińsku, pracuje w fabryce, dostała pokój. Stara kobieta pokazywała Aleksjejowi plan pokoju, narysowany przez córkę na końcu listu: „tu stoi stół, tam łóżko, a tu kartofle — całe trzy worki."
Wszyscy starali się w jakiś sposób rozerwać Aleksjeja i dodać mu otuchy. Ale on w chwilach słabości pragnął widzieć tylko trzy osoby: Załkinda, Żenię i Pietię. Jednak nikogo z nich nie było. Załkind nie powrócił jeszcze z Ru-bieżańska, skąd oczekiwano jego powrotu z dnia na dzień. Żenię wysłał Grieczkin na drugi odcinek z brygadą w celu skontrolowania, dlaczego przekroczono normę robotnikogodzin. Pietia Gudkin był już zapewne w drodze do Nowin ska.
Beridze nie zapomniał o Aleksjeju starając się ściągnąć go do siebie, gdzie w pokoju Olgi leżała chora Tania. Ale chociaż współczucie Beridzego i Tani było bardzo serdeczne, choć bardzo pragnęli mu pomóc — nie mógł długo pozostawać z nimi. Nie umieli ukryć swojego szczęścia, które stwarzało wokół nich szczególną atmosferę. Każdy gest, każde słowo Beridzego i Tani mówiło o tym, jak bardzo lgną ku sobie, jak im trudno w obecności Aleksjeja powstrzymać się od pieszczotliwego słowa czy pocałunku. Aleksjej przypomniał sobie słowa Ziny o ich własnej głębokiej miłości; być świadkiem cudzej miłości — to było nie do zniesienia, podobnie jak nie do zniesienia jest widok czyjejś radości na pogrzebie bliskiego człowieka.